Archiwum kategorii: Rodzina

Wczoraj i teraz

Dzieciństwo spędziłam u dziadków w Wadowicach, bo mama rozwiodła się z ojcem na życzenie babki, którą nazywałam Bunia.  Ojciec był zdaja się niezłym birbantem i lubił robić interesy, w tym zakazane. Na przykład sprowadzał z ziem zachodnich skupywane tam poniemieckie rzeczy, za co siedział we więzieniu, wybili mu zęby i gdyby nie pieniądze jego matki, a mojej, nieznanej mi babki, to by pewno go wykończyli, ale myślę, że wiedzieli że babka ma pieniądze, więc się za niego zabrali. Moja mama popłakała, ale do na odwiedziny do więzienia nie poszła. Była uzależniona od Buni, która uważała postępek ojca za haniebny. W jej rodzinie nie robiło się „takich rzeczy”, które prowadzą do więzienia za zwykłe przestępstwa. Po wyjściu z więzienia ojciec prawdopodobnie bardziej czuł się zobowiązany dbać o swoją matkę i siostrę niż moją matkę. Tak więc rozwód , ja w brzuchu, a moja matka w odpowiedzi  sugestię sądu ze chyba się para pogodziła, mówi „ja muszę zapytać mamy”, a wówczas ojciec „no to ja chcę się rozwieść”. I tak się stało, że rodzice moich rodziców przeważyli szale, a ja zostałam jedynaczką, która urodziła się w domu, przy dwóch lekarzach – dziadku i jeszcze jakimś. Po urodzeniu mama zauważyła, ze się duszę i bezgłośnie zaczęła krzyczeć, a dziadek wziął mnie za nogi i wytrzepał ze mnie smółkę – tak przynajmniej opowiadała mi mama. Możliwe, że łyknęłam sobie tę smółkę, żeby nie robić jej kłopotu. Chyba coś czułam, że nie jest całkiem dobrze, bo gdy miałam kilka lat pamiętam, że leżałam w białym, drewnianym łóżeczku i waliłam głową o jego wezgłowie, a tak robią sieroty. Gdy miałam gorączkę, największym horrorem był sen o wygranej w „lajkonika”. Sen niestety się nie spełnił, za to miewałam też przepiękne, surrealistyczne sny, na przykład ten z lataniem w powietrzu i popisowym wzbijaniem się w niebo, kiedy byłam już blisko ziemi. Byłam smutną dziewczynką „no czemu się nie uśmiechasz, popatrz jak się śmieją inne dziewczynki”, mówiła mama.  No właśnie, czemu?

Czuję się nieważna, jeśli ktoś przerywa mi w pół zdania, milknę i usuwam się i to nie jest to, co mają ludzie pewni siebie że uprzejmie przyzwalają, lub też łapią za rękę osobę im przeszkadzającą i mówią” daj mi skończyć”, ja cierpię, czasem podnoszę głos i mówimy równocześnie, ale szybko przerywam, bo myślę, że nikt mnie nie słucha. Politycy wrzeszczą prawie zawsze równocześnie i nikt się temu nie dziwi, a mnie to wyprowadza z równowagi. Może mam słabą równowagę po prostu.

Ostatnio odpowiedziałam na zadany temat, który zaczynać się miał od słów „Chciała bym, żeby świat…”, tak: Chciała bym, żeby kwiaty, trawy, krzewy, drzewa, zwierzęta i ludzie żyli w harmonii. Żeby ludzie szanowali zarówno codzienność jak i niezwykłość, byli twórczy i nie krzywdzili się nawzajem, nawet nieświadomie – a do tego trzeba mądrości i wyobraźni.

Babka, czyli Strategia Rodziny

Wizja, misja, cele strategiczne, programy priorytetowe

Panienka ze zubożałego po Powstaniu Styczniowym dworku, której babka umie Pana Tadeusza na pamięć, ale rozczesując włosy dziewczynki boleśnie  je targa, bo „trzeba kształtować charakter”, a jej matka nie uznaje żadnych dyskusji , bo przecież „ dzieci i ryby nie mają głosu”, a ze wszystkimi problemami odnosi się do Boga.

Patriotyczny wyjazd do Lwowa w czasie wojny ze Sowietami, odtąd będzie nazywała się „Orlęciem Lwowskim”  Czytaj dalej Babka, czyli Strategia Rodziny